
| |
Wintermoon
Face Of War
Gatunek:
Metal
Posłuchaj utworów:
Lista utworów na płycie:
1. Face Of War

50x, 0.0/10
2. Psychoactive Insanity

44x, 10.0/10
3. Prayer of acknowledgement of serpent's_rulership

26x, 10.0/10
O albumie:
1.Face Of War (SS Totenkopf Division)
2.Psychoactive Insanity (Trittico CR)
3.Prayer Of Acknowledgement Of Serpent's Rulership
(Light That Comes Out Of Black)
Nagrany w składzie:
Judas-wokal
Adam-gitara
Lord-perkusja
Devil-gitara
Martin - bas
w Chinook Studio Dębica (maj 2011)
RECENZJE:
www.metalrulez.pl
Wintermoon to w żadnym wypadku nie nowicjusz. Zespół istnieje już kilkanaście lat i przez ten czas zagrał wiele konertów a także może pochwalić sie niezłym dorobkiem wydawniczym. Ep- ka "Face of War" to najnowsze ich wydawnictwo wypuszczone w maju roku bieżącego. Zawiera tylko trzy numery ale za to jakie numery. Dostajemy między oczy motorycznym heavy metalem inspirowanym m.in. Kingiem Diamondem i Running Wild. Album otwiera kawałek tytułowy. Mocarny heavy metal zagrany z siłą i energią, która wysadza z butów i każe machać dynią, tudzież tupać nóżką. Zróżnicowane to granie, bardzo dynamiczne. Nie ma mowy o nudzie ani żadnych słodkościach. Konkretne uderzenie heavy metalu z lekkimi domieszkami thrash metalu. Mocne otwarcie. Drugi w kolejności jest " Psychoactive Insanity". To jeszcze mocniejszy kawałek niż otwieracz. Nie ma mowy abyście siedzieli na dupie słuchając go. Klasyczny metal zagrany z wielką siłą. Naszpikowany ciekawymi zagrywkami, zmianami wokalnymi i solówkami. Rewelacja! Zamykający to krótkie wydawnictwo " Prayer of Acknowledgement of Serpent's Rulership" otwiera tak zajebisty riff, że chce się aż krzykrząć z zachwytu albo jeszcze lepiej wznieść toast zimnym piwem za muzyków. Moc i jeszcze raz moc. Do tego kapitalne melodyjne zaśpiewy, które mogą kojarzyć się z Chainsaw, znakomicie dodają przebojowości temu utworowi jak i całemu materiałowi. Świeżość, radość grania i pomysłowość. To wszystko składa się na 10 minut rewelacyjnie zagranego heavy metalu. Czekam na pełny album panowie!!!!
Ocena: 9/10
www.metalside.pl
Wintermoon to krośnieńska kapela, która powstała w 1996 roku i od samego początku dosyć aktywnie zaznaczają swoją obecność w podziemiu. Kolejne demówki wydawali ze sporą regularnością i wreszcie w 2011 roku przyszedł czas na pierwszą EP'kę. Zupełnie nie wiem skąd taka zmiana w nazewnictwie, ale z drugiej strony to jest przecież zupełnie bez znaczenia. O muzycznej stronie zespołu nie miałem najmniejszego pojęcia, więc z lekkim "niepokojem" odczytałem informację, iż Wintermoon gra "brutal heavy metal". Szybki rzut oka do internetu, a tutaj okazuje się, że wcześniejsze dema są zaszufladkowane jako death/black metalowe. Ze sporym oporem załączyłem CD "Face Of War" i oczekiwałem sporego rąbania.
Początek to dosyć obiecujący riff, raczej thrash metalowy, a po chwili mamy wejście wokalisty i robi się nawet dosyć... melodyjnie. Moje "obawy" zostały natychmiastowo rozwiane - nie ma mowy o jakiejś ekstremie. Wintermoon prezentuje nam mocarne riffy i dokłada sporo ciężkości. Naprawdę kiedy trzeba to chłopaki potrafią mocno "przylutować". Jednak nie jest to stan ciągły. Nie brakuje tutaj wolniejszych fragmentów i zwolnień. Całość z dużym wyczuciem i smakiem. Stylistycznie to granie wychodzi z heavy metalu, jednak bardziej z tego zza oceanu (power metal), niż europejskiego. Sporo tutaj do powiedzenia ma thrash metal, na upartego jakieś śladowe naleciałości death metalu można by znaleźć - ale na pewno są one jakieś istotne. Instrumentalnie słuchać, że chłopaki już swoje lata grają. Nie ma tutaj jakiegoś przypadku, czy niedoróbki. Materiał brzmi bardzo spójnie, a utwory skomponowano z głową. Krótko mówiąc - "Face Of War" prezentuje zespół z jak najlepszej strony. Hmm... mam nadzieję, że te trzy utwory to zapowiedź dużego albumu (panowie już chyba czas na taki krok), który posłucham z wielką nadzieją.
Muzyka zawarta na "Face Of War" brzmi na swój sposób dosyć oryginalnie i trafia do mnie w 100%. Brakuje mi na polskim podwórku zespołów, które potrafią nie grać ekstremy i uniknąć melodyjnego heavy metalu. W przypadku Wintermoon i tej EP'ki udało się to osiągnąć. Oby tak dalej.
www.atmospheric.pl
Fajnie, że mamy w Polsce takie zespoły jak WINTERMOON. Panowie z Krosna twierdzą, że grają, uwaga... "brutal heavy metal". Inspirują się takimi zespołami jak: IRON MAIDEN, KING DIAMOND, HELLOWEEN czy RUNNING WILD. A grają - po prostu heavy metal na sterydach. W maju tego roku uraczyli swoich słuchaczy mini-albumem pod tytułem "Face Of War". Składają się na niego trzy, nieco ponad trzy-minutowe utwory heavy-metalowe. Nie da się ukryć, że słychać na niej wpływy duńskich klasyków z KING DIAMOND lub brytyjskich mistrzów - IRON MAIDEN. Niejaki Judas próbuje naśladować manierę wokalną Kinga, a gitarzyści Devil G oraz Adam grając solówki, brzmią prawie jak Adrian Smith lub Dave Murray. Do tego klasyczne, basowe galopady a'la Steve Harris w wykonaniu Martina. Każdy utwór jest nieco inny, dzięki czemu całość (i tak krótka) nie ma prawa się znudzić. Utwór tytułowy to klasyczny heavy metal z marszową perkusją i wstawkami wokalnymi w stylu Dave'a Mustaine'a z MEGADETH. "Psychoactive Insanity (Trittico CR)" to nieco wolniejszy, bardziej masywny utwór (trochę w stylu BLACK SABBATH). Ostatni, "Prayer Of Acknowledgement Of Serpent' Rulership" to najmocniejszy, bardziej thrashowy wałek. Wokal Judasa jest na nim bardziej agresywny, perkusja szybsza, a refren przynosi typowo heavy-metalowy śpiew znany z lat 80. ubiegłego stulecia. "Face Of War" z obozu bardzo dobrze zapowiadającego się zespołu z Krosna to ciekawa propozycja zapowiadająca pełny album, który powinien ukazać się końcem roku. Ciężko wystawić jednoznaczną ocenę tego materiału, ponieważ to tylko mini-album. Jak na zwiastun longplaya jest jednak naprawdę solidny. Polecam wszystkim fanom starego, dobrego heavy metalu oraz słuchaczom, którzy lubią kolaże klasycznego metalu z mocniejszym uderzeniem. Ciekawa, intrygująca i dobrze rokująca kapela. [Tomasz Kulig] 4/6
www.chaosvault.com
Ostatnią demówkę którą Wintermoon wydał („Beyond the World”) wysłał do imć Wyroczni, który to – oczywiście jak zawsze merytorycznie – ich, powiedzmy, że nie pochwalił. Teraz wyszło kolejne demo, chociaż nazwane EP (takie to prawda czasy) przyszło do mnie. Wcale nie doszukuję się w tym jakiś podtekstów (he, he, he), ale nie mam zbyt dobrej wiadomości dla zespołu, bo ze mną im też łatwo nie pójdzie.
Tak to się zdarzyło, że w trakcie recenzowania tego materiału, przesłuchałem też 5 demówkę zespołu („Heading for Nowhere”) i moim prywatnym zdaniem było to dużo lepszy materiał niż „Fac
|
zobacz wszystkie utwory tego artysty »
|
|