
| |
Wintermoon
Wydarzenia
|
NIGHT OF CHAOS, I edycja Klub Proxima, 27.01.2001, Kraków |
Czas:
2001-01-27
00:00:00
|
Miejsce:
|
Koszt:
Impreza darmowa
|
Opis:
NIGHT OF CHAOS , I edycja
Tromsnar , Bleeding Art , Wintermoon , StrommoussHeld , Black Manifest
Klub Proxima, 27.01.2001, Kraków
Dzień zapowiadał się niezwykle. Pogoda OK . Ludzie licznie zapowiedzieli swoje przybycie.
Sprzęt załatwiony. Żadna kapela nie zrobiła niespodzianki w ostatniej chwili typu "sorry,
nieprzyjedziemy , coś nam akurat wypadło". Niby wszystko powinno być w porządku, ale... Kraków
- kulturalna stolica Polski, miasto gdzie mieszka wielu maniax . Nad tym właśnie miastem krąży
pewne fatum dotyczące organizacji koncertów. Czego by człowiek nie robił zawsze pojawiają się
jakieś NT (czyt. nieprzewidziane trudności). Oczywiście i tym razem nie obeszło się bez. Godzina
12 - pięć godzin do rozpoczęcia imprezy. Cały Tromsnar jest już oczywiście na miejscu, zaraz ma
rozpocząć się próba. Nagle w klubie robi się jasno od płomienia wydobywającego się z jednego ze
wzmacniaczy. Atmosfera gorąca, z pieniążkami już wiem, że jesteśmy na minusie, a na dodatek
trzeba załatwić piec. Na szczęście udało się. W tym miejscu chciałbym podziękować Maćkowi
Góralowi za pożyczenie pieca i sobie za to, że nie rozbiłem się wioząc go. Po 2 godzinach
rozpoczęły się próby. Każdy zespół był już na miejscu. Przynajmniej ta część poszła bardzo
sprawnie, bo kilkanaście minut po 17 rozpoczął się koncert. Na pierwszy ogień idzie Black
Manifest. Młoda kapela z Krakowa, która 4 dni wcześniej zadebiutowała na deskach grając na
przeglądzie piosenki obcojęzycznej w CK. Rotunda (a propos Rotundy to gdy graliśmy tam 2 dni
temu piec też odmówił posłuszeństwa he, he ). Słyszałem ich pierwszy raz i od razu moją uwagę
skierowałem na gitarzystę, pełniącego również funkcje wokalisty (skąd ja to znam , hm ) który
bardzo dobrze wywiązywał się ze swojego zadania. Ten człowiek dał z siebie wszystko. Jako jedyna
osoba w całym zespole nie pozostał statyczny (nie licząc perkusisty). Widać jednak było, że
zespołowi brakuje trochę obycia ze sceną, ale są w tym w pełni usprawiedliwieni. Publika raczej
niemrawa lecz oklasków nie zabrakło. Na zakończenie całkiem sprawnie odegrali cover Dimmu
Borgir "Stormblast" i w ten oto sposób zakończyli swój niespełna półgodzinny występ. Black
Manifest czeka jeszcze trochę pracy m.in. nad brzmieniem, któremu dużo brakuje do ideału, ale
u mnie mają plusa. Koncert mogą zaliczyć do udanych. Kolejnym zespołem który pojawił się na
scenie był StrommoussHeld z Katowic.Dla mnie była to wielka niewiadoma, ponieważ słyszałem ich
mp3 i od razu stwierdziłem, że mimo ich ponadprzeciętności, może być ciężko zarówno z odbiorem
jak i samą prezentacją. Tu muszę przyznać, że wielce się myliłem. Dwóch facetów na scenie plus
jeden obsługujący komputer. Dość oryginalny skład który już pierwszymi dźwiękami zaczął
rozwiewać moje wątpliwości. Zaprezentowali kawał bardzo dobrej muzy w której można było doszukać
się wpływów nie tylko symfonicznego black metalu, ale także np.ambientu itp. Jednym słowem
własny styl w którym jest wiele progresywnych rozwiązań. W pewnym momencie miałem skojarzenia
ze ścieżką dźwiękową do Twin Peaks, ale zaznaczam, że są to tylko moje subiektywne odczucia.
Chłopaki zaprezentowali się na scenie lepiej niż ich poprzednicy z Krakowa. Było sporo ruchu,
a i publika zaczęła reagować bardziej żywiołowo. Mnie przekonali i wiem, że przy najbliższej
sposobności wybiorę się na ich koncert. Następni w kolejce (ale nie tej po mięso) to Wintermoon.
Byłem bardzo ciekaw jak zaprezentują się na scenie bo zespół ten jest już znany w polskim
podziemiu. Zaczęli od klimatycznego intra i zaczęło się. Obłęd. Totalna jazda bez trzymanki.
W końcu pojawił się zespół, który przypadł do gustu publice. Pod sceną zrobiło się bardzo
tłoczno. Ludzie przypomnieli sobie do czego służą długie włosy. Nie spodziewałem się czegoś
takiego. Mimo, że grali bez basisty dali niezłe show, a to za sprawą ich wokalisty.
Judas naprawdę pokazał na co go stać. Słyszałem narzekania na jego wokal czytając recenzje
ich taśm demo i stwierdzam że na żywo wypada znakomicie. Jeśli chodzi o nagranie być może
wystąpił syndrom "czerwonego światełka" bo ja nie widzę innego wyjaśnienia. Wokal od typowo
Daimondowskiego aż po blackowe skrzeki. Gitary ciężkie i brudne, ciekawe solówki, czasami
pojawił się akustyk. Występ trwał i ani publika, ani zespół nie mieli dość. Chłopaki grali
ponad pół godziny i odwalili kawał dobrej roboty. Myślę, że jeszcze dużo zdziałają, bo kryją w
sobie naprawdę wielki potencjał. Przyszła kolej na moich faworytów. Bleeding Art jak zwykle
wypadł na wysokim poziomie. Ich występ podobał mi się tym bardziej, że wcześniej miałem okazje
zapoznać się z ich twórczością (dla zainteresowanych - na rockmetalu można znaleźć ich mp3).
Materiał który zaprezentowali głównie pochodził z 2 ostatnich taśm demo. Gdy tylko zaczęli grać
od razu zaczął się młyn. Nie zabrakło takich utworów jak "In the eternal garden of death pt.1&2"
, "W otchłani ludzkich pragnień" czy też "Ostatniej podróży" utworu, który przyprawia mnie o
szybsze bicie serca. Brzmienie dosyć czytelne no i oczywiście solówki Jacka o których mógłbym
bardzo wiele pisać. Ten to dopiero wie do czego służy gitara. Słychać i widać doświadczenie
zespołu. W tym roku obchodzą przecież swoje pięciolecie (gratuluję!!!).Oby tak dalej.
Nie spuszczać z tonu panowie. Jest bardzo dobrze.
Jako ostatni zagrał Tromsnar i była to niewątpliwie gwiazdka tego wieczoru. Zaczęli od nowego
utworu i tym oto utworem rozwalili moją czaszkę. Ten utwór to istny pocisk,
jazda nie do zatrzymania. Jak tak dalej pójdzie to nie przeżyje kolejnych koncertów.
Ludzie oszaleli. Totalna dzicz. Ja sam w całym zamieszaniu straciłem prawie zęby.
Następny poleciał "Nightmare" który to podtrzymał atmosferę szaleństwa. Bardzo duża
część ludzi znała już ich materiał więc nie obce im były liryki , które wykrzykiwali
razem z Sauronem (człowieku skąd ty bierzesz tyle energii). Nie obyło się bez takich
utworów jak "Call of the Earth", "I am the God" bardzo zgrabnie połączonego "Fall of the Gods"
z "Legions of Darkness", czy "Kingdom of Pain". Właśnie ten utwór wywarł na mnie największe
wrażenie. Znam bardzo niewiele utworów , które aż w takim stopniu przepełnione są melancholią.
Gdy utwór przechodził z części akustycznej na tą bardziej "mięsistą" przeszły mnie takie ciary
po plerach, że ... no nie do opisania. Mniej więcej w połowie zagrali cover Tiamatu
"Sleeping beauty". Kocioł niesamowity. Wszędzie "zamiatające" włosiska. Publika wrzała aż do
ostatniego utworu. Zanim zaczął się ów utwór ("Mother North" Satyriconu) Thyrsus na bardzo
usilną prośbę licznie zgromadzonego tłumu przestał grać na basie i ... Nie napiszę co się stało,
lecz zapraszam wszystkich ciekawskich na koncerty Tromsnar, szczególnie żeńską część (ha , ha).
Podsumowywując chłopaki dali totalnego black/death metalowego czadu. Rozłożyli wszystkich
zgromadzonych na łopatki. Brzmienie bardzo dobre (oj , chyba długo nad tym pracowali).
Praca wykonana na piątkę. Szczególne pochwały dla Saurona i Thyrsusa za to , że znowu dali z
siebie wszystko. Wspomnę tu jeszcze o perkusiście , który mimo niezbyt postawnej budowy
zapierdalał na garach jak oszalały. Mnóstwo energii. Widziałem ich trzy koncerty (w tym pierwszy)
i zaświadczam , że nie spotkałem jeszcze tak szybko robiącej postępy kapeli. To by było tyle.
Zaznaczam, że nie dostałem żadnych pieniążków za zrelacjonowanie ich występu ( a szkoda ,
byłoby na piwo). Jest to szczera wypowiedź bez żadnego wazeliniarstwa. Jeśli chodzi o całość
imprezy o nazwie NIGHT OF CHAOS to gratuluję Sauronowi za to, że zorganizował coś takiego i
czekam na kolejną edycje - Tomek
|
|
|