
| |



| simi
2009-01-09 16:33:54 | Odpowiedz |

|
Ładny komentarz panie krytyku. Polski alfabet ma specjalne znaki wspomagane alt'em. Radzę używać,bo czytanie tej szarej krytki jest jak papier. Szorstka i bez wyrazu, mimo iż na rynku są miekkie, kolorowe i ładne papiery toaletowe.
|

| krytyk muzyczny
2007-12-21 23:08:49 | Odpowiedz |
Każdy nowy projekt multimedialny na polskim pseudo-rynku jest mile widziany i zawsze rodzi nadzieje na przelamanie passy beznadziei i komercji. Taka nadzieje mialem czytajac wstep do "Korowiowa". Rzeczywistosc minela sie z nadzieja... Po pierwsze tego utworu nie mozna sluchac bez wspomagania w postaci duzej ilosci alkoholu lub innych srodkow znieczulajacych zmysl sluchu (wedle upodoban). Po moim smaku muzycznym pozostal tylko paradoksalny niesmak. Takiego gwaltu przez uszy nie powstydzilby sie sam Gombrowicz. Nazwanie korowiowa kiczem artystycznym byloby daleko posunietym eufemizmem, co wiecej kicz jest forma sztuki - "Korowiow" ze sztuka ma niewiele wspolnego. Pan Gałkowski pisze, iz wzoruje sie na artystach takich, jak Pink Floyd czy tez Bjork. Za przeproszeniem, ale zmiksowanie paru dzwiekow wyrwanych z kontekstu rewelacyjnych skadinad utworow, to obelga dla wyzej wymienionych. Mowiac jezykiem ulicy - Pana (a raczej Panstwa) "dzielo", to darcie kota - dzwieki podobne... Korowiow to papier toaletowy - szary, pomiety, rozwija sie caly czas ale finalnie i tak jest do wiadomo czego. Dobra rada na przyszlosc - zanim sie cos zrobi, moze warto bylo by sie zastanowic czy ktos na to czeka, bo inaczej to tylko strata czasu Państwa, a przede wszystkim przypadkowego odbiorcy.
|

| "Pan Gałkowski"
2007-12-23 00:02:14 | Odpowiedz |
gwałt przez uszy? cóż, czasem bywa to komplement, przynajmniej dla ludzi o otwartych umysłach. zabiła mnie rzeczowa argumentacja, czuję się zdruzgotany. myli się Pan. po pierwsze, nikt nie ustala, co jest sztuką, a co nie. po drugie, będę to robił tak długo, jak długo będę miał na to ochotę i, szczerze, jakoś mnie ten Pana odbiór nie martwi. bo na codzień gram gdzie indziej i jednak ktoś tego słucha. a to poboczny projekt. nagrany u mnie w pokoju. w Audacity. szkoda, że w pańskim - dość długim - komentarzu nie ma żadnych konkretów. jest do dupy. dlaczego? bo tak. zaiste, proste i genialne. no i najważniejsze, ja bardzo przepraszam, ale gdzie szanowny krytyk doszukał się owych 'zmiksowanych dźwięków genialnych utworów'? doprawdy nie mam pojęcia, o co chodzi, bowiem każdy dźwięk, oprócz odgłosów takich jak śmiech, wybuch czy burza, wydobyłem sam. myślę, że samo to, jak i ton wypowiedzi dużo mówi o poziomie pana krytyka. mimo wszystko ja się do niego nie zniżę. i podziękuję za wizytę. nie chcę się spierać, czy wykłócać. nie podoba się? trudno, proszę słuchać czegoś innego. a jeśli już brać się do komentarzy, to - powtórzę - konkrety proszę. o tym chyba każdy 'krytyk muzyczny' wiedzieć powinien, nieprawdaż?
|
Wirtualna Polska nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Dodaj Twój komentarz
|
|