O artyście:
Inteligentni ludzie zadają sobie dziś pytanie: czy B.E.Z. tworzy rzeczywistość, czy świat kreuje B.E.Z. ? Mnie każdy alikwot, zgłoska chrypliwa utwierdzają w głębokim, chciałoby się rzec - mariańsko przepastnym - przekonaniu, że dane nam jest obcować z samoekspresją wewnątrzsterowną. Brak tu wymuszonej, komercyjnej sztampy - indolentnych, sustainowych
refrenów czy sprinterskich wodotrysków - ciągłych potwierdzeń, że instrumentalista odrobił lekcje, więc zgłasza się do tablicy po plusa w dzienniczku. B.E.Z. nikomu niczego nie musi udowadniać, nie narzuca też sposobu percepcji - jest artystycznie wolny i pragnie tę swobodę objawiać. Mamy zatem przypadkowe dźwięki, surowe brzmienia, niedostrojone instrumentarium, nieszkolone głosy, odchodzenie od skal. Ktoś powie - ignorancja. Czy w sztuce jednak naprawdę chodzi o maksymalnie wysoką częstotliwość próbkowania ? Czy artyzm to pusta wirtuozeria na instrumentach po 3000000 dolarów ? Oczywiście każdy ma prawo wybrać swoją ścieżkę. Ja czuję moc zaproszenia asbezciaka, barka i diztonza. Jakże różnorodna i bogata to kraina: oryginalne odgłosy, brzmienia, wyrażenia ...- miód kapie. Co do formy literackiej, Autor czerpie z najlepszych wzorców modernistycznych, bawi się synestezją, żongluje oksymoronami, antytezami. Synekdochy, metonimie są tu na porządku dziennym. Słowo przestaje być transparentne, funkcja estetyczna wyraźnie dominuje. B.E.Z. jednakowoż to przede wszystkim szczery, głęboki przekaz. Zgoda, często nonszalancki, drwiący sobie ze schematów, miejscami rubaszny czy wręcz prymitywny, ale zawsze porażająco szczery. Wyszukane, zaskakujące epitety zrywają z kalką używaną przez wielu dzisiejszych twórców. Cieszmy się chwilą daną nam przez B.E.Z. Umykająca Chwila.
Krążek zawiera wybrane kawałki głównie z okresu ...-2001.
Porodzony domowym sposobem, nie jest (po)tworem
komercyjnym. Stanowi utrwalenie umykających chwil;
dźwięków, myśli, które autorowi spływały pod sufit. B.E.Z.