Lista przebojów:
Pozycja ogółem: 136096 (135816)
Pozycja na SMSowej liście: ()
Pozycja w ramach gatunku: 61619 (61574)
Pozycja w ramach podgatunku: 2690 (2686)
(dane obejmują ostatnie 7 dni, a w nawiasie: wcześniejsze 7 dni - łącznie 14 dni)
Tekst utworu:
puste słoneczniki
..
tak włączyłe/aś świat z reklamy
pojedyńczym prostym ruchem,
ja mam w sercu niezły meksyk
a w rozumie rozpierduchę..
formowany w marionetkę
silę się, by unieść brodę;
katorżniczo pragnąc duchem
herbatki na niepogodę..
szorstką losu mam teksturę
tak, że mniej to czuć oburącz.
może aksamit za ścianą..?
tylko nie wiedzieć za którą..
niepiśmienny, przeliteruj!
lub pal licho.. wyręczony.
cóż jak trwałoby za długo,
gdy na alfę zezłoszczony..
mi od źródeł, gdzie przypadek
płynie fala mych dociekań:
czy nie dość by wyparował,
żebym po dziś nim ociekał..?
wyciągniętą rękę wzroku
głód, byś była w nim objucza
potrzebuję tak.. a Ciebie,
tylko bardziej to wyklucza..
mżył, bez milowego żwiru grunt
deszcz, i po kant łez cebrzyki
napełniały.. jak rozlałem
wzeszły puste słoneczniki..
chce, by pełnię.. w wieku kwiecie
naraz ślepiec i wizjoner.
one patrzą tam, gdzie on chce
ale widzą tylko stronę..
cóż mu z sekund spod powieki,
co po chwilach w oku chwili..?
lepszy zwrot na pięcie w progu,
za nim w oczy tylko pyły..
a jak spadną, stóp rys na nich.
lecz czy wyjść powinny były..
w progach refleks jak anemia,
dalej w oczy tylko pyły
to zamykam, ale jakże..
jak po ciemku wyjść z impasu?
brodzę dłońmi. dłoń znajduję.
fatum. z drugą wśród zapasów..
czy to sobie pójść nie może,
na myśl sunąć się, czy musi?!
to, przemawia wciąż przeze mnie.
inni niemi są, czy głusi..
zrywaj.. pomóż mi, nie mogę
dwojgu zmyślone to brzemię..
tak bym chciał naszego nieba,
bo pierdolę moją ziemię..
zbieram. pozbyć się, by stanąć..
zabrał czart głupiemu posag.
ten zawzięty, przekabaci
pech czym diabłu utrze nosa..
nie zawdzięczy to nadziejom,
a mądrości z własnej głowy..
pojmie: najtrudniej odebrać,
za to najłatwiej je robić
źle, gdy umknie w szale trwale,
że nie on to szczęść sutener.
nic dla siebie, nic za kogoś -
nic w obrocie przeznaczeniem..
stoi kółko swoich dzieci.
z planów, głupie, i wesołe.
weźmie ktoś w kółeczko smutne..?
smutny sam niech tkwi, jak kołek.
to jest jakże wielka szkoda,
to jest równie wielka trwoga.
to jak mucha, której z sześciu
jedna urwała się noga..
i mam się ciskać.. czy w siebie?
po czym wstać i raną zdumieć..?
obrywałem cegłą w głowę,
z tą to pękło wpół i runie..
zardzewiały klucz - spod ziemi!
ten co zgnił, a miał być złoty
taki, gubię ci pod domem..
i zapomnę milczeć o tym
pantha rei. czep się. jej to
na co ktoś, kto łódź kolebie
jednemu nie wstkich trzeba,
jednemu potrzebny jeden
z deszczu w mych butach, czy swoich
tak pod rynnę marsz. i stoisz..
będę obok. szukać takich
par, co przestać to pozwoli.
czy się da tym dojrzeć gwiazdę..
nad, trę skroń i przestać wolę
tylko strwonię czas magiczny
nim oziębnie od okrojeń..
czy to krąg dla słoneczników..?
co, gdy słychać by w tym grało?
co, jak wytrzeć to. skojarzyć
i cóż gdyby tak się stało..
|
|